Przejdź do treści

Skąd wziąć ekologiczną wiklinę?

Wiklina wraca do łask. Kiedyś był to popularny materiał, z którego wykonywano różnorodne przedmioty, mniejsze i większe, koszyki, kosze, szafki, fotele, a nawet obwałowania obronne, jak w Solcu nad Wisłą. Był to materiał łatwiej dostępny, tańszy i łatwiejszy w obróbce niż drewno – choć być może wymagający więcej cierpliwości, bardziej żmudny. Teraz o wiklinę łatwiej.

Proces przygotowania wikliny ekologicznej

ekologiczna wiklinaWiklina pozyskiwana jest z miękkich gałęzi kilku gatunków wierzby – najczęściej wierzby purpurowej, dla której jest też nazwą zwyczajową. Gałęzie po zebraniu, a przed użyciem w procesie wyplatania, poddaje się dalszej obróbce zwanej “korowaniem”. Generalnie chodzi o to, by wiklinę zmiękczyć i obrać z kory, często aby przyspieszyć proces – z kilku tygodni nawet do kilku godzin – wiklinę się podgrzewa. Ekologiczna wiklina jednak to taka, która poddana jest procesowi moczarkowania, tak, jak od wieków się to robiło. Moczarkowanie polega na zanurzeniu pędów wikliny w wodzie, w moczarkach naturalnych takich jak potoki, stawy, jeziora, rozlewiska, czy odnogi rzeczne. Pędy ścina się wczesną wiosną i wtedy też rozpocząć należy moczarkowanie. Kiedy na pędach ukażą się pierwsze liście, wtedy jest pora, by ją okorować. Już okorowaną wiklinę następnie suszy się, chroniąc przed deszczem i słońcem. Potem jest już gotowa do użycia.

Taki naturalny proces przetwarzania gałązek wierzby w wiklinę, z której można potem wykonać kosze, wózki, ozdoby – czego tylko dusza zapragnie – jest żmudny i czasochłonny. Wiklinę moczącą się w wodzie należy doglądać, pilnować, aby nie zajęły jej robaki czy pleśń. Trwa to kilka tygodni – od trzech do nawet sześciu, w zależności od gatunku. Ale jeśli efektem końcowym jest jakiś piękny wyrób, to chyba warto.