Jak zacząłem handlować gondolami sklepowymi

Praca sprzedawcy to dość ciężki kawałek chleba. Samemu trzeba codziennie motywować się do działania, zarabia się tyle, ile uzbiera się z prowizji ze sprzedanych produktów, a do tego trzeba dobrze wiedzieć, jak rozmawiać z każdym rodzajem człowieka, na jakiego trafimy.

Ja na początku zajmowałem się gondolami sklepowymi

gondole sklepoweGdy poszedłem zanieść swój życiorys kompletnie nie wiedziałem, że wszystko potoczy się tak szybko. Pani na recepcji powiedziała, żebym chwilę poczekał, po czym poszła zanieść mój życiorys szefowi. Ten przyjął mnie na rozmowę kwalifikacyjną niemalże z miejsca. Wszystko szło bardzo konkretnie – po serii pytań (dotyczących zarówno gondoli sklepowych, mojego wykształcenia jak i zainteresowań) dowiedziałem się, że zostałem zatrudniony. Jeśli nie mam innych planów, mogłem zacząć naukę na temat gondoli sklepowych. Początkowo wszystko szło gładko i prosto – dowiedziałem się wszystkiego co dotyczyło zastosowania i rodzajów produktów dostępnych w naszej firmie. Nie spodziewałem się nawet, że mają one tak wiele możliwości. Później jednak sprawy nieco się skomplikowały – musiałem nauczyć się rozróżniania konkretnych modeli, typów i cen wszystkich produktów. O ile zwykłe gondole sklepowe były proste do opanowania, to wszystkie warianty, opcje i kombinacje były już nieco trudniejsze. Dochodziło do tego jeszcze to, że robiliśmy również produkty na indywidualne zamówienia, które to również musiałem umieć względnie szybko i bezproblemowo wyceniać. Gdy jednak opanowałem cały materiał, mogłem ruszać na podbój lokalnego rynku.

Przepracowałem tam pięć lat będąc najlepszym sprzedawcą, jakiego kiedykolwiek miała ta firma. Po tym czasie stwierdziłem jednak, że znacznie lepiej będzie w mojej sytuacji skupić się na czymś innym – od zawsze marzyłem, by pracować jako psycholog.